Zygmunt Sas – rejsy po morzach i oceanach

16 czerwca 2014 by Redaktor

Wyklad SASA 008

W dniu 29 maja 2014 interesujący wykład przeprowadził  nasz kolega – student GUTW – bosman Zygmunt Sas. W sali, w której odbywały się zajęcia, znalazły się piękne eksponaty. Są to pamiątki z dalekich rejsów po morzach i oceanach. Mogliśmy podziwiać m.in. stolik rzeźbiony z podporami wykonanymi z jednego korzenia, rzeźby z Egiptu, Australii, Tanzanii, Był też instrument – banjo z Egiptu, meteoryt, rzeźby Nefretete i Kleopatry, rzeźba wielbłąda, rzeźba Buddy z Indii, kapelusze wietnamskie, przepiękne maski oraz buteleczki z rumem. Widzieliśmy wiele dyplomów i podziękowań, zaświadczeń o kursach i otrzymanych nagrodach.

Kolega Zygmunt Sas pochodzi z Kalisza. Z morzem i oceanem związał swe życie już w czasach wojska. Jako marynarz przepracował 37 lat na 27 statkach. W stopniu bosmana przepracował 30 lat. Z tego okresu swojego życia ma wiele wspomnień. „Praca na statku jest bardzo trudna, a jedzenie bardzo dobre” – powiedział z przymrużeniem oka. Często był nagradzany i wyróżniany. Bardzo sobie ceni nagrodę I stopnia od Ministra Marynarki Handlowej z 1974 roku. Pokazał też nam piękny podarunek – nagrodę od kapitana statku. Jest to pas, na którym umieszczone są baryłka z rumem, zegar i węzły marynarskie.

Na bosmanie spoczywa duża  odpowiedzialność za przewożony towar i za ludzi, dlatego każdy musi przechodzić co dwa lata szkolenie. W Polsce jest wiele wyższych szkół, w których marynarz zdobywa przygotowanie do swojego nietypowego zawodu. Wyższa Szkoła Morska jest np. w Szczecinie, Gdyni, Kołobrzegu, Świnoujściu.

Praca na morzu budzi wiele strachu. Stres trzeba pokonać podczas sztormów oraz wypadków, które się często zdarzają. Szczęściem nasz kolega akurat nie przeżył żadnego poważnego wypadku. Za to miał wiele problemów z tak zwanymi pasażerami „na gapę”, którzy chcąc się przedostać do innych krajów, kryją się w ładowniach statku.

Nasz wykładowca – bosman Zygmunt poznał wiele kultur i języków. Niektóre zwroty i liczby zna na pamięć. Powiedział nam formułę w języku arabskim – werset z Koranu. Kto ją wygłosi trzy razy w obecności świadków, to „już jest muzułmaninem”. Oto ta formuła napisana fonetycznie – tak jak ją słyszymy:
„Aszhadu an laa  ilaaha ill Allah ła aszahadu anna Muhammad ar-Rasulu”.

W języku polskim oznacza:
„Oświadczam, że Muhammad jest wysłannikiem Allaha.”

Swoim wykładem kolega Zygmunt wzbudził wielkie zainteresowanie słuchaczy. Wielu z obecnych licznie słuchaczy pytało o to, jak żyje się na statku i jak marynarze znoszą rozłąkę z rodziną. Tłumaczył, że żeglarz wybiera: „żona lub morze”, jednak on umiał pogodzić i swoją pracę, i rodzinę dzięki bardzo dobrej, wyrozumiałej, pracowitej żonie Marii. To ona często przyjeżdżała sama lub z dziećmi do portu, w którym mieli postój. Mieszkała wtedy w domach marynarskich prowadzonych w każdym porcie przez misjonarzy, gdzie mogła dostać jedzenie i nocleg. Te miłe spotkania były zapłatą za długą rozłąkę trwającą nieraz 8 miesięcy.

Na wykładzie był obecny Zdzisław Jędraszek, który był żeglarzem 12 lat. Mieli więc z wykładowcą wspólne tematy. Znali wielu kapitanów. Padły nazwiska: kapitan Mączka, Jaskuła, Jaworski, Jakobsen i wiele innych. Kolega wspomniał też o przygodzie, którą przezył podczas spotkania z członkami załogi harcerskiego żaglowca „Zawisza Czarny”. Jest w jego życiu wiele ciekawych historii, które mógłby opowiadać jeszcze długo. Czas przeznaczony na wykład przedłużony o 1/2 godz. nie wystarczył, aby wyczerpać temat.

Za interesujący wykład i pokaz tak wielu pamiątek serdecznie podziękowała koledze Zygmuntowi przewodnicząca GUTW Halina Krzyżak. Poprosiła jednocześnie Zdzisława Jędraszka o kontynuację tej ciekawej tematyki w przyszłym semestrze.

Tekst: Halina Krzyżak
Zdjęcia: Barbara Wojtczak


Brak komentarzy

No comments yet.

Sorry, the comment form is closed at this time.